• 28.03.2011 - statlook w Newsweeku

     

     

     Fragmenty artykułu:

    Leń na pełen etat

    Polska narodowa specjalność to marnowanie czasu w pracy.

    Rano tuż po wejściu do biura Krzysiek kłania się szefowi i od razu biegnie do komputera. Szef nie wie, że Krzyśka do komputera najbardziej przyciąga specjalna ikona, którą schował między folderami na pulpicie monitora. Wystarczy, że kliknie i w przeglądarce otwierają się wszystkie potrzebne rzeczy: forum żeglarskie, cztery skrzynki pocztowe, sklep z płytami winylowymi i portal z newsami. Krzysiek pracuje w firmie zajmującej się sprzedażą zdjęć, najczęściej dla agencji reklamowych. W stopce wiadomości e-mail ma podpis: Junior Account Manager.

    Klient, tłumaczył Krzyśkowi szef, przeczyta taki tytuł po angielsku i ma wrażenie, że zajmuje się nim ktoś poważny. Krzysiek, gdyby sam miał sobie dać jakiś tytuł, napisałby, że jest specjalistą ds. kreatywnego bumelowania. Wprawdzie nie układa pasjansa i nie przegląda głupich obrazków na Demotywatorach, ale w czasie pracy obejrzał już na przykład cały cykl filmów przyrodniczych BBC o małpach i wszystkie wydania historycznych dzienników telewizyjnych...

    [...]

    W wielu firmach zainstalowane jest już oprogramowanie, które pozwala śledzić wszystko, co pracownik robi na komputerze. – Pracodawcy nie muszą nikogo monitorować na bieżąco. Po prostu raz w miesiącu szef dostaje wydruk ze statystyką wszystkich działań, które przed komputerem wykonał jego podwładny – mówi Piotr Kubiak z firmy A plus C, która jest autorem programu Statlook. Program zbiera wszystkie statystyczne informacje: pokazuje, jakie strony odwiedza pracownik, ile czasu spędza na każdej z nich, ale też to, jakich programów multimedialnych używał i co naprawdę robił w Wordzie czy Excelu. – Nawet jeśli ktoś przez cały dzień ma otwarty edytor tekstu, ale w ciągu ośmiu godzin wpisał pięć znaków, pracodawca wyczyta to z raportu – tłumaczy Kubiak. Program uwzględnia nawet najbardziej pomysłowych leni i przestaje zliczać znaki powtarzające się kilkanaście razy z rzędu. Taką zmianę programiści Statlooka wprowadzili wtedy, gdy klienci poinformowali ich, że pracownicy otwierali aplikację z dokumentem, a potem wciskali między klawisze ołówek, który miał symulować ich pracę. Sami w tym czasie włączali film albo grali w pasjansa.

    Kubiak podkreśla jednak, że program nie służy do inwigilacji. Jego głównym celem jest poprawienie zarządzania wydajnością pracy, bo pracownicy nie marnują przecież czasu złośliwie, tylko dlatego, że często nie mają co robić...

    [...]

    Źródło: Newsweek 28.03.2011

     

    kontrolowanie oprogramowania instalowanego przez pracowników
    Informacje prawne Bezpieczeństwo Projekt i wykonanie zarządzanie zasobami ludzkimi i IT w firmie