• Wirtualne życie pracowników

    "(...) Wiem, że w pracy ktoś kontroluje mój komputer. Przypuszczam, że ktoś też odnalazł mojego bloga. Czuję się z tym fatalnie, cały czas wydaje mi się, że wszyscy śmieją się ze mnie za moimi plecami. Nie pisałam tam nic kompromitującego, jednak jest mi przykro. Koleżanka mimochodem powiedziała mi, że za zabawę w necie w godzinach pracy można z tej pracy wylecieć." J., 24 lata

    Autor: Majka Gordon

    Sytuacja jest przykra, ale jednak to pracodawca płaci Ci za te godziny, które masz poświęcać pracy, a nie zabawie w sieci.

    Badania światowe podają, że coraz więcej firm wprowadza różnego typu systemy monitoringu aktywności pracowników w godzinach pracy, ponad połowa firm na świecie regularnie monitoruje pocztę elektroniczną swoich pracowników, a ponad jedna trzecia monitoruje aktywność swoich pracowników w komunikatorach internetowych, bo... wiedzą, że 50 proc. pracowników nie może powstrzymać się w pracy od przeglądania stron internetowych nie związanych z ich pracą, prywatnego korespondowania, brania udziału w grach sieciowych, czatach itp. Przeciętny pracownik używa sieci do prywatnych celów średnio przez 6 godzin tygodniowo.

    Powstają programy skupiające się na wybranych dziedzinach aktywności komputerowej: monitorowaniu odwiedzin na stronach www, filtrowaniu poczty elektronicznej w poszukiwaniu zabronionych treści, kontrolowaniu otwieranych kolejno programów, dokumentów i czasu spędzonego na pracy z nimi. Pracodawcy chętnie widzą też oprogramowanie pozwalające na sprawdzanie dokumentów znajdujących się na firmowych komputerach. Pojawiły się również programy, które dostarczają pełnych statystyk dotyczących aktywności pracowników na komputerach.

    Na ile jednak może pracodawca ingerować w "wirtualne życie" pracownika?

    Ma prawo monitorować połączenia z serwisami www, jakie wykonywał pracownik, jak również zakazać lub ograniczyć surfowanie po stronach nie związanych z wykonywaną pracą. Wolno mu również sprawdzać, z jakich programów korzystamy i jakie instalujemy na służbowych komputerach. Pracodawca może monitorować pocztę elektroniczną (adresy), aby stwierdzić, czy korespondencja wysyłana ze służbowych komputerów ma charakter służbowy czy prywatny oraz wolno mu interweniować w przypadku znacznej ilości korespondencji prywatnej. Pracodawca ma prawo zakazać korzystania ze służbowego sprzętu i oprogramowania w celach prywatnych.

    Kwestia czytania zawartości poczty elektronicznej jest inaczej interpretowana, ponieważ z punktu widzenia prawa listy elektroniczne traktowane są tak samo, jak listy tradycyjne, których tajemnica jest chroniona prawem do prywatności. Tak więc sam fakt używania komunikatorów w celach prywatnych powinien interesować pracodawcę – a nie ich treść.

    Ważne jest, aby sposób kontroli nie naruszał godności i dóbr osobistych pracownika.
    Informacja o tym, iż komputer jest monitorowany, powinna być zapisana w regulaminie pracy, gdyż dotyczy organizacji i porządku w procesie pracy. Taka informacja na pewno powstrzymałaby wielu pracowników przed zajmowaniem się prywatnymi sprawami w sieci w godzinach pracy. Bo kto chce, aby jego sprawy były wiadome całej firmie?

    Pisanie bloga w godzinach pracy należy także do tej "prywatnej aktywności", bywa jednak, że sam blog może zainteresować pracodawcę: jego treść. Omawianie spraw służbowych, plotki o współpracownikach, mimowolne zdradzanie tajemnic firmy – to także działalność na szkodę pracodawcy. Poza tym, taki blog czytany przez współpracowników może przynieść jego autorowi mnóstwo problemów.

    Kilka lat temu w USA prawdziwą aferę blogową wywołała sekretarka pewnego senatora, która na swoim blogu opisywała intymne relacje damsko-męskie w Białym Domu, ich głównymi bohaterami były osoby ogólnie znane, związane z administracją Busha. Ona wyleciała z pracy, a osoby, które opisywała, miały poważne problemy.

    Sieć kusi i nęci – może właśnie w godzinach pracy najbardziej, warto jednak zachować zdrowy rozsądek i zrobić analizę zysków i strat. I najlepiej – ograniczyć załatwianie spraw prywatnych przy pomocy służbowego komputera do minimum.

    I nie narażać się informatykom w firmie. :)

    Artykuł pochodzi z serwisu Sympatia.pl (http://sympatia.onet.pl)

     

    kontrolowanie oprogramowania instalowanego przez pracowników
    Informacje prawne Bezpieczeństwo Projekt i wykonanie zarządzanie zasobami ludzkimi i IT w firmie