• Zabawy w pracy - miliardy idą w błoto!

    Pan Maciej, specjalista w jednej z poznańskich firm, jak co rano przyszedł do pracy. Włączył komputer, zrobił sobie kawę i zabrał się do pracy.
     

    Na początku przejrzał swoje prywatne skrzynki mailowe i odpisał na kilka maili. W tym czasie zagadało do niego kilka osób na „Gadu-Gadu”, więc porozmawiali sobie przyjemnie przez godzinkę. Ktoś przesłał panu Maciejowi nową grę do wypróbowania, więc od razu rozpoczął jej testy, przerwane na chwilę niespodziewaną wizytą szefa. Gdy szef oddalił się już na bezpieczną odległość, pan Maciej spokojnie dokończył grę („…muszę poprosić informatyków o lepszą kartę graficzną…” – pomyślał pan Maciej), a następnie udał się na zasłużony lunch. Gdy po godzinie powrócił do swojego biurka, spojrzał na zegarek – zostały jeszcze 3 godziny do końca pracy, trzeba będzie trochę popracować, żeby nikt niczego nie podejrzewał. Zabrał się więc pan Maciej niechętnie za niedokończony raport, by po godzinie pracy oddać się dużo ciekawszemu surfowaniu po Internecie.
     

    O godzinie 17 pan Maciej wyszedł z pracy myśląc sobie, że trudno o lepszą pracę.  Niemożliwe? A jednak!


    759 miliardów dolarów strat
     

    Jak podają amerykańscy statystycy, użytkownicy komputerów tracą na czynności niezwiązane z wykonywaną pracą przeciętnie 2 godziny dziennie! Straty amerykańskiej gospodarki z tego powodu szacowane są na 759 miliardów dolarów.
     

    Wszystkie firmy, zarówno te małe, jak i światowe koncerny, coraz dokładniej liczą wszystkie koszty. Obecnie żadna firma, w warunkach ostrej konkurencji rynkowej, nie może sobie pozwolić na marnotrawienie tak cennego i kosztownego zasobu, jakim jest czas pracy swoich pracowników.
     

    Tymczasem prasę i Internet obiegają kolejne opisy przypadków pracowników przyłapywanych w miejscu pracy na przesiadywaniu godzinami na „czatach” i forach internetowych, odwiedzaniu stron z pornografią, ściąganiu z Internetu programów i plików nie związanych z pracą, grach komputerowych, czy zwykłemu, najpopularniejszemu surfowaniu po Internecie w celach nie związanych z pracą.


    Pracodawca ma prawo sprawdzić, za co płaci
     

    Opisane wyżej zjawisko jest powszechne i dotyczy większości grup zawodowych. W godzinach pracy na forach internetowych udzielają się przedstawiciele wszystkich zawodów, którzy wykonują pracę na komputerze, zarówno urzędnicy państwowi, jak i pracownicy firm prywatnych, szeregowy personel i menedżerowie, kobiety i mężczyźni.
     

    Badania wykazują, że wśród bezproduktywnych czynności, które zabierają najwięcej czasu, na pierwszym miejscu znajduje się odwiedzanie stron internetowych nie mających związku z wykonywaną pracą – blisko 50% całego traconego dziennie czasu. Pracowników kusi ogromna ilość informacji w Internecie, sex-strony i bezpłatna muzyka. To wszystko wciąga ludzi i powoduje, że często nawet nieświadomie, spędzają w pracy na zabawie olbrzymią liczbę godzin.

    Godzin, które opłaca pracodawca.


    Inteligentne rozwiązanie
     

    Badania światowe podają, że coraz więcej firm wprowadza różnego typu systemy monitoringu aktywności pracowników w godzinach pracy, ponad połowa firm na świecie regularnie monitoruje pocztę elektroniczną swoich pracowników, a ponad jedna trzecia monitoruje aktywność swoich pracowników w komunikatorach internetowych.

    Z badań wynika też, że firmy coraz chętniej wykorzystują nowoczesne technologie w walce z zabawami w czasie pracy.
     

    Nic więc dziwnego, że od kilku lat bardzo dynamicznie rozwija się rynek oprogramowania monitorującego aktywność pracowników w godzinach pracy. Powstają programy skupiające się na wybranych dziedzinach aktywności komputerowej: monitorowaniu odwiedzin na stronach www, filtrowaniu poczty elektronicznej w poszukiwaniu zabronionych treści, kontrolowaniu otwieranych kolejno programów, dokumentów i czasu spędzonego na pracy z nimi. Pracodawcy chętnie widzą też oprogramowanie pozwalające na sprawdzanie dokumentów znajdujących się na firmowych komputerach. Pojawiły się również programy, które dostarczają pełnych statystyk dotyczących aktywności pracowników na komputerach.


    Polak potrafi
     

    W nurt dynamicznie rozwijającej się branży oprogramowania do monitorowania aktywności pracowników włączyła się krakowska spółka informatyczna A plus C, która od blisko 3 lat produkuje system STATLOOK, rozwiązanie służące do zbierania pełnej informacji o wszystkich czynnościach wykonywanych na komputerach w sieci.

    Dzięki systemowi statlook można kontrolować praktycznie całą aktywność pracowników, począwszy od rejestrowania odwiedzin na stronach internetowych, poprzez statystyki wykorzystania poszczególnych aplikacji, otwieranych dokumentów, kontroli instalowanego oprogramowania, aż po możliwości zdalnej pracy na komputerze, podglądu ekranu i zliczanie liczby uderzeń w klawiaturę.


    Różnorodność raportów, jakie można wygenerować dzięki programowi statlook, jest imponująca. Zadowoli każdego, kto zamierza zwiększyć wydajność pracowników i chce mieć pewność, że w godzinach pracy zajmują się oni swoimi obowiązkami, a nie grami, czy uczestniczeniem w grupach dyskusyjnych.

    Wystarczy jedno kliknięcie, aby uzyskać pełny obraz firmy pod kątem aktywności pracowników i to według dowolnie zadanych kryteriów.

    Już po kilku dniach testowania statlooka nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Większość pracowników spędzała ponad 2 godziny dziennie na pogaduszkach przez komunikatory internetowe. Jeszcze gorzej jest z kilkoma osobami, które prawie połowę czasu codziennie spędzają w Internecie, chociaż ich zakres obowiązków wymaga korzystania z Internetu sporadycznie.” – powiedział proszący o anonimowość pracownik IT jednego z urzędów. „Kolega z urzędu obok nas stwierdził, że w jego urzędzie jest jeszcze gorzej”.
     

    statlook to skuteczna broń z nieuczciwymi pracownikami. Szczegółowe statystyki generowane przez ten program nie pozostawiają żadnych wątpliwości. Ewidencja adresów URL odwiedzanych przez użytkownika stron internetowych wraz z informacjami dodatkowymi takimi jak: data, godzina i czas przebywania na stronie, pełna historia uruchamianych aplikacji wraz ze stopniem ich wykorzystania, historia aktywnych - pierwszoplanowych aplikacji, statystyki aktywności dowolnej aplikacji w czasie, pełny spis przerw w pracy, informacja kiedy i jak długo trwała każda przerwa, podgląd ekranu w czasie rzeczywistym – to początek listy możliwości systemu statlook.


    Inwestycja, która może zwrócić się po 5 dniach

    Jak pokazują doświadczenia użytkowników systemu statlook, wdrożenie go prowadzi do radykalnego wzrostu efektywności pracowników biurowych.
     

    Znamienne jest że, już sam fakt wdrożenia systemu statlook i poinformowanie o tym pracowników pozwala na uzyskanie bardzo wymiernych i szybkich rezultatów. Znacznemu ograniczeniu ulegają wszelkie aktywności niezwiązane z wykonywaną pracą, jak na przykład: prowadzenie prywatnej korespondencji e-mail, czy prowadzenie rozmów za pośrednictwem komunikatorów internetowych.
     

    Biorąc pod uwagę koszty czasu pracy przeciętnego pracownika biurowego i ilość czasu, jaką traci na zabawy w pracy, a z drugiej strony koszt pojedynczej licencji na system statlook, okazuje się, że oszczędności po wdrożeniu systemu statlook mogą sięgnąć 19 zł dziennie za 1 pracownika, czyli inwestycja w statlook może zwrócić się już po 5 dniach!


    Monitorowanie pracowników jest legalne
     

    Różne media (m.in. „Gazeta Prawna”) pod wpływem wielu zapytań od czytelników badały wielokrotnie tę sprawę i wnioski są jednoznaczne: pracodawca ma prawo monitorować aktywność pracownika na służbowym komputerze.
     

    Pracodawca ma prawo monitorować połączenia z serwisami www, jakie wykonywał pracownik, jak również zakazać lub ograniczyć surfowanie po stronach nie związanych z wykonywaną pracą. Wolno mu również kontrolować, z jakich programów korzystamy i jakie instalujemy na służbowych komputerach. Pracodawca może monitorować pocztę elektroniczną (adresy), aby stwierdzić, czy korespondencja wysyłana ze służbowych komputerów ma charakter służbowy, czy prywatny oraz wolno mu interweniować w przypadku znacznej ilości korespondencji prywatnej. Pracodawca ma prawo zakazać korzystania ze służbowego sprzętu i oprogramowania w celach prywatnych.
     

    Jedynie kwestia czytania zawartości poczty elektronicznej jest inaczej interpretowana, ponieważ punktu widzenia prawa listy elektroniczne traktowane są zwykle tak samo, jak listy tradycyjne, zatem ich tajemnica jest chroniona prawem do prywatności.

     

     

    Co na to prawo?

    Krakowski mecenas, który sporządził opinię prawną dotyczącą wykorzystywania na terenie firmy oprogramowania statlook, Roman Gładyszowski, nie znajduje przeciwwskazań do używania tego oprogramowania w firmie. „Pracodawca ma prawo kontrolować, czy pracownik wykonuje jego polecenia zgodnie z zasadami przyjętymi u danego pracodawcy. (…) Tak więc kontrolowanie wykonywania pracy jest uprawnione również w ten sposób, iż pracodawca śledzić będzie procesy zachodzące w komputerze obsługiwanym przez pracownika. (…) w ramach dostarczonego sprzętu pracodawca ma prawo wymagać od pracownika, aby dokonywał na nich takich operacji, które są mu powierzone.” Mecenas Gładyszowski również dodaje: „Ważne jest natomiast, aby sposób kontroli nie naruszał godności i dóbr osobistych pracownika. (…) Informacja o tym, iż komputer jest monitorowany (…) powinna być zapisana w regulaminie pracy, gdyż dotyczy organizacji i porządku w procesie pracy”.

    kontrolowanie oprogramowania instalowanego przez pracowników
    Informacje prawne Bezpieczeństwo Projekt i wykonanie zarządzanie zasobami ludzkimi i IT w firmie